Lakiery Sophin zdecydowanie podbijają moje serducho. Coraz bardziej cieszę się, że lakiery ten firmy trafiły w moje łapki. Jeszcze raz dziękuję marce Sophin za możliwość wypróbowania tych cudeniek <3.
Zdobienie, które Wam dzisiaj pokazuję, pojawiło się w mojej głowie już na etapie wybrania lakierów do recenzji. To, co udało mi się namalować prawie odzwierciedla mój pomysł i noszenie tego mani bardzo mi się podobało. Na pazurki trafiły dwa lakiery Sophin.
Pierwszy z nich to przepiękny fioletowy piasek o numerze 298.
Piasek jest bardzo drobniutki, ale pomimo to czuć chropowatą fakturę. Odcień ten zakwalifikowałabym do piasków glitterowych. Wyraźnie widać świecące na srebrno drobinki.
Lakierem bardzo dobrze się malowało. Konsystencja była idealna... niby rzadka, ale nie rozlewała się na skórkach. Do pełnego krycia wystarczyły dwie cienkie warstwy emalii. Jeżeli chodzi o trwałość, to po trzech dniach (oczywiście bez topu) zauważyłam lekko starte końcówki, co jak na piasek uważam za bardzo dobry wynik. Zazwyczaj lakiery z takim wykończeniem już następnego dnia wołają u mnie o pomstę do nieba. Po lekkim domalowaniu końcówek, ze spokojem mogłam go ponosić kolejne parę dni. Tradycyjnie, jak to bywa przy lakierach piaskowych, domalowanie ubytków nie było widoczne.
Na pozostałe paznokcie trafił błękit o numerze 351 pochodzący z kolekcji Matte Allure. Butelka różni się odcieniem od pozostałych lakierów tej firmy i jest mlecznobiała. Kolor w buteleczce jest przez to nieco przytłumiony.
U mnie na paznokciach widzicie lakier pokryty topem, jednak lakier sam w sobie wysycha na piękną matową satynę, co możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach.
Konsystencja jak w przypadku pozostałych lakierów tej firmy jest bardzo fajna. Na prawdę trzeba malować bardzo niestarannie, aby wyjechać na skórki. Lakier pięknie podąża za pędzelkiem i zostaje dokładnie tam, gdzie malujemy.
W przypadku tego odcienia, na paznokcie trafiły trzy bardzo cieniutkie warstwy (nie lubię jakichkolwiek prześwitów). Pomimo matowego wykończenia, czas schnięcia nie był bardzo ekspresowy, jak to dzieje się zazwyczaj przy tego typu lakierach. Dzięki temu można było dać sobie trochę czasu na dokładne pokrycie płytki paznokcia. Po pomalowaniu lakier ładnie się poziomował i nie było widać pociągnięć pędzelka.
Co do trwałości, to jestem nią totalnie zaskoczona. Jak już pisałam wyżej, błękitne paznokcie pokryłam top coatem (jak zawsze CND Vinylux). Po tygodniu lewa dłoń wyglądała prawie na nienaruszoną, przy prawej były lekkie przetarcia na końcach. Na upartego jeszcze mogłabym jakiś czas to mani ponosić.
Poza bardzo dobrą trwałością, marka Sophin zadbała, aby lakiery nie wpływały negatywnie na nasze zdrowie i nie zawierały szkodliwych substancji: formaldehydu, toluenu, kamfory, parabenów oraz DBP.
Co do samego zdobienia, to postawiłam na błękitno-fioletowe kwiaty wykonane techniką one stroke ze złotymi akcentami. Deklarowałam niedawno, że muszę trochę poćwiczyć tą metodę, bo wyszłam z wprawy przez ostatnie parę miesięcy.
Poniżej parę zdjęć pazurów. Tradycyjnie nie potrafiłam się ograniczyć z ilością zdjęć :)
Piękności <3 jak Ty to robisz, ze nie widac pociagniec pędzelka przy one stroke? Mistrzyni :-)
OdpowiedzUsuńPs. Szablon świetny, szczegolnie podoba mi sie tło :-)
Usuń"Mistrzyni" to za duże słowo... ale dziękuję :)
UsuńTen fioletowy piasek jest prześliczny. I ślicznie zestawiłaś ze sobą te 2 kolory - nie spodziewałam się, że fiolet z błękitem mogą tak ładnie wyglądać razem :)
OdpowiedzUsuńpiękne zdobienie!
OdpowiedzUsuńCudne =)
OdpowiedzUsuńPiękne kwiaty. Całość wygląda genialnie, no i ten piasek!
OdpowiedzUsuńZestawienie tych kolorów i faktur, piękne! Jestem zauroczona tymi kwiatami na tle błękitu, bosko!
OdpowiedzUsuńEspectaculares, que elegancia y que finasl me encantan
OdpowiedzUsuńŚliczne zdobienie. Ten piasek jest super.
OdpowiedzUsuńpiękne kwiaty ;) mam tego błękitka i go uwielbiam <3 ogólnie wszystkie lakiery Sophin mają to do siebie, że są genialne i odkąd je dostałam, to nie chcę malować paznokci niczym innym :D
OdpowiedzUsuńTeż się w nich zakochałam. Zastanawiam się nad wymianą wszystkich lakierow na sophinki :)
UsuńZdobienie jest sliczne :) one stroke to moja ulubiona metoda zdobienia paznokci!:)
OdpowiedzUsuńWiem. Zawsze podziwiam Twoje piękne stołki :)
Usuńpiękny,błyszczący piasek ;) ja jeszcze nie potrafię one stroke haha :D
OdpowiedzUsuńPięknie <3 One stroke w twoim wykonaniu to mistrzostwo <3
OdpowiedzUsuńja jakie cudeńka :) akurat ten piasek jest podobny według mnie do piaskowego lakieru ale z wibo :) a kwiatki z tym niebieskim pięknie się razem komponują :)
OdpowiedzUsuńPiękne one stroke <3
OdpowiedzUsuńpołączenie tych dwóch kolorów to prawdziwy strzał w 10! wyglądają prześlicznie razem :)
OdpowiedzUsuńPiękne te Twoje pazurki *.*
OdpowiedzUsuńświetne połączenie kolorków :) Sophinki są super :D
OdpowiedzUsuńCudowne <3
OdpowiedzUsuń